A  A  A

. . . wróć

Historia bednarskiej krainy

Historia bednarskiej krainyKiedy szła burza, mówiono, że "w Żurowej beczki toczą" i tak jest do dziś! "Kraina latających łyżek", to urokliwa okolica na południowych stokach Pasma Brzanki, między Jasłem, Gorlicami a Tarnowem, słynąca w całej okolicy z bogatych tradycji bednarskich i rękodzielniczych. Nie byłoby może nic w tym nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w każdej żurowskiej rodzinie ktoś przy wyrobie miejscowego rękodzieła pracuje.

To jedyna w Polsce miejscowość o tak rozwiniętej tradycyjnej działalności wytwórczej! Tutaj po prostu warto przyjechać. Bednarska kraina obejmuje południowe stoki Pasma Brzanki, miejscowości Żurowa i Szerzyny w których kultywowane są tradycje bednarskie.

Beczki, kufle, maślnice, "łyżki żurowskie", tacki, deski do krojenia, te i inne produkty galanterii drzewnej wytwarzane przez mieszkańców Żurowej, sprzedawane są z powodzeniem w całej Polsce i Europie. Kto jednak z kupujących na zakopiańskich krupówkach wie, że produkty które nabywają pochodzą właśnie z Żurowej?
Watro tutaj przyjechać, wspiąć się na Skałę Borówkę, odnaleźć żeremia bobrów w Dolinie Czerniawy, poczuć smak tradycji w chałupie "Paryja", przewędrować "Szlakiem ginących zawodów" i zakupić pamiątkę z Pogórza - "łyżkę żurowską" lub "kufel bednarski". Wykonywane w większości z drzewa bukowego produkty, charakteryzują się starannością wykonania, funkcjonalnością i co jest równie ważne, atrakcyjnymi cenami.

Tradycje bednarskie na Pogórzu Ciężkowickim sięgają na długo przed rozwojem na tym terenie manufaktur. Można z dużym prawdopodobieństwem uznać, że bednarze na terenie Żurowej i Swoszowej uprawiali swoje rzemiosło już w XVI wieku. W Bieczu w latach 1550-1600 uczyło się u miejskich rzemieślników bednarstwa 35 chłopów. Rzemiosło to było szeroko rozpowszechnione i należy sądzić, że istniało również na wsiach.
Od dawna bednarze z Żurowej produkowali beczki na wodę, kapustę i ryby, maślnice, faski na masło, wiadra, konewki, cebry i inne drobiazgi dzisiaj nazywane galanterią drzewną. Żurowski rzemieślnik - chałupnik sprzedawał swoje produkty na targach pobliskich miasteczek w Ciężkowicach, Jodłowej i Pilźnie. Nie były to tylko naczynia klepkowe, ale jak gdyby przy okazji zboże, zwierzęta, masło i inne produkty rolnicze.
Bednasrtwo było na tyle rozpowszechnione, że Ksiądz Władysław Sarna w "Opisie powiatu jasielskiego z 1908r.", pisze, że "każdy mieszkaniec Żurowej to bednarz". Bednarze wyrabiali wówczas baryłeczki na rosyjskie sardynki i ten przemysł rozwijał się bardzo dobrze.

Wiele dobrego o żurowskich bednarzach mówił znany etnograf prof. Roman Reinfuss. W artykule "Z etnografii powiatu jasielskiego" z roku 1964 pisał: "Głównym ośrodkiem (w pow. jasielskim) wyrobów bednarskich i kołodziejskich jest po dzień dzisiejszy, wieś Żurowa, gdzie niemal w każdym domu wykonuje się drewniane naczynia klepkowe, jak cebrzyki, wanienki, skopce, maślnice, beczki (...). Prócz wyrobów bednarskich wyrabiają tam również styliska do siekier, taczki i drewniane części do wozu".

W okresie międzywojennym pośrednikami w sprzedaży wyrobów żurowskich byli kupcy żydowscy. To pośrednictwo niekorzystnie wpływało na rozwój tego pięknego zawodu i prowadziło do pomniejszania wartości produktów. Dlatego też w 1936 roku Związek "Strzelca", koło w Żurowej wystąpiło z wnioskiem o zorganizowanie "Spółdzielni Bednarzy w Żurowej", aby uchronić rzemieślnika-chałupnika przed lichwą żydowską.

Rękodzieło ludowe - Bednarz
Wyroby bednarzy z Żurowej od dawnych lat znane były prawie na całym Podkarpaciu, a przede wszystkim w województwie krakowskim i kieleckim. Rzemieślnicy-chałupnicy często osobiście wyjeżdżali z towarem na targi do Biecza, Jasła, Gorlic, Pilzna, Tuchowa i Tarnowa, gdzie sprzedawali na jarmarku indywidualnym osobom lub hurtem do sklepów. Jednak sposób sprzedaży nie bardzo był opłacalny poza tym jak twierdzili "szkoda było czasu na handel". Dlatego też chłopi zawierali nieformalne spółki, dzięki czemu jeden bednarz zabierał towar od kilku osób i często przed świtem załadowany wyrobami bednarskimi wyjeżdżał furmanką na jarmark do Jasła czy Biecza. Wprawdzie ten sposób była dla rzemieślnika uciążliwy, ale z braku lepszego rozwiązania należało się dostosować do realnej rzeczywistości.
Ten stan rzeczy zmobilizował przedstawicieli handlu "żydowskiego" którzy jeździli furmankami od wsi do wsi i od domu do domu i skupowali wyroby za połowę wartości od indywidualnych wytwórców. Każdy rzemieślnik na takiej transakcji dużo tracił. Bardzo często Żydzi brali na kredyt towary od wytwórców i rozliczali się w późniejszym czasie.
Wielu wytwórców uważało, że są wykorzystywani przez niesolidnych kupców i społeczność buntowała się temu sposobowi załatwiania skupu wyrobów bednarskich.
Na przeciw tym sprawom wyszedł "Związek Strzelca" i postanowił zorganizować "Spółdzielnię Bednarzy". Józef Budzyn właściciel dworu w Żurowej z Michaliną Sroką - nieetatową nauczycielką, zorganizowali zebranie rzemieślników, w którym uczestniczyło ok. 30 osób i powołano "Spółdzielnię prywatnych wytwórców bednarzy z Żurowej". Prezesem został Józef Budzyn, sekretarzem Michalina Sroka.
Zarząd miał siedzibę w plebani zaś magazyn na wyroby gotowe zorganizowano w magazynie zbożowym we dworze.
Józef Budzyn nawiązał kontakt ze "Związkiem Przemysłu Chałupniczo-Ludowego w Krakowie", który przyjął spółdzielnię na jej członka. Od tego czasu sytuacja materialna rzemieślników uległa znacznej poprawie. Związek z Krakowa, całą produkcję przyjmował od Spółdzielni i wysyłał na całą Polskę, a nawet za granicę do Niemiec i Czechosłowacji. Początkowo wyroby wysyłano koleją do Krakowa ze stacji w Skołyszynie i Tuchowie, do których dostarczano wyroby furmankami. Od 1938 roku Związek Krakowski przysyłał własny samochód ciężarowy po towar, a kasjer wypłacał należną kwotę Spółdzielni.
Mimo tak korzystnego rozwiązania część chłopów sprzedawała połowę pośrednikom żydowskim, a połowę przekazywali do Spółdzielni.

Po wybuchu wojny Spółdzielnia przestała działać. Każdy bendnarz produkował wyroby klepkowe i sprzedawał je we własnym zakresie.
Ponieważ "bieda oknami i drzwiami właziła do domu", a "chłop żurowski jest sprytny i przebiegły oraz obdarzony właściwą sobie mądrością", wymyślono wyszukany sposób sprzedaży produktów.
Jeden z rolników - bednarzy wybrał się razu pewnego na rekonesans ze swoimi wyrobami w okolice Dąbrowy Tarnowskiej tam znajdując zbyt wśród tych co powrócili z Ameryki i przywieźli trochę pieniędzy. Od tego czasu bardzo wielu bednarzy jechało pociągiem, utartym szlakiem, gdzie sprzedawano po korzystnej cenie skopce, łyżki-warzechy, maślnice. Tego rolnika który pierwszy przetarł szlak nazywano później Kolumbem.

Po zakończeniu wojny z inicjatywy kilkunastu wytwórców, a zwłaszcza właściciela miejscowego dworu Tadeusza Budzyna, w dniu 11 marca 1945 roku odbyło się zebranie założycielskie. Zgromadzenie ustaliło siedzibę spółdzielni - Żurową, teren działalności "pod względem produkcji Żurową i okolice, zaś pod względem zbytu - teren nieograniczony".

W początkowym okresie spółdzielnia liczyła 38 członków. Rozpoczynana od podstaw działalność, stwarzała ogromne problemy, które jednak nie zraziły jej założycieli.
Wydzierżawiono lokum na biuro spółdzielni w Domu Parafialnym oraz stodoły na tymczasowe magazyny wyrobów. Zbyt odbywał się w tym czasie głównie na jarmarkach i targach, lecz już zaczęto nawiązywać kontakty handlowe z nowo powstałymi jednostkami handlu hurtowego i detalicznego.
Do chwili, gdy we wsi nie było elektryczności kilku bogatszych gospodarzy posiadało silniki spalinowe i piły tarczowe, którymi cięli drewno na tarcicę. Takie usługi świadczył m.in. tartak, który znajduje się do dziś przy wjeździe do Żurowej. Początkowo tartak napędzamy był na turbinę wodną, a później silnikiem spalinowym. W pomieszczeniach tartaku mieścił się również magazyn Spółdzielni. Po zbudowaniu sieci energetycznych i doprawadzeniu elektryczności w 1958r. nastąpił szybki rozwój produkcji chałupniczej, gdyż zastosowano maszyny do obróbki drewna, które przyspieszały i ułatwiały pracę.
Aby zwiększyć możliwości i przyspieszyć wywóz wyrobów, zakupiono samochód ciężarowy z demobilu wojskowego "Dodge". Kierowca samochodu, był "najważniejszą" osobą w miejscowości. Każdy kto chciał wysłać swoje produkty musiał w przeddzień wyjazdu do Tuchowa czy Jasła informować go o chęci sprzedaży. Świadczyło to o tym jak wielkim prestiżem cieszył się zawód kierowcy i jak ważny dla miejscowości był to środek transportu.
W ten sposób zaczęła się zapisywać karta historii tej Spółdzielni. Mozolna praca wytwórców i ich zaangażowanie społeczne powodowały stopniowy rozwój. Największy przypada na lata 1960-1985, a szczególnie na okres prezesowania Bronisława Poręby - lidera spółdzielczości, dobrego organizatora pracy i wspaniałego handlowca.
Wzrastała ilość chałupników produkujących na rzecz spółdzielni. Brak własnych pomieszczeń utrudniał działalność, toteż przystąpiono do budowy obiektów spółdzielni. Po oddaniu w 1964r. okazałego budynku, po kilku latach użytkowania jego powierzchnia okazała się mała, przystąpiono do budowy zaplecza magazynowego, garaży i zakupu sprzętu transportowego.
Asortyment produkcji obejmował stopniowo oprócz wyrobów bednarskich, także wyroby używane w kuchni (łyżki drewniane, wałki do ciasta, stolnice, tłuczki do mięsa i ziemniaków, deski do krajania itp.) oraz cały asortyment trzonków i rękojeści do narzędzi gospodarczych i ogrodniczych.
Dzięki sytuacji finansowej młodzież żurowska liczniej kontynuowała naukę w szkołach średnich i w kilku przypadkach wyższych. Mimo dobrego przygotowania w szkole podstawowej w Żurowej, z czego słynęła w okolicy, wielu chłopaków po ukończeniu szkoły średniej wracało do pracy chałupniczej, nie byli oni zachęcani do dalszej nauki, ponieważ w domu rodzinnym czekało na nich miejsce pracy i pewne dochody.
Wzrost zapotrzebowania na oferowane wyroby spółdzielcze spowodował, że napływali z innych terenów nowi chałupnicy, a ich liczba wzrastała do 1000 osób. Miesięcznie spisywano 600-700 umów - zleceń na dostawę wyrobów. Najliczniejszą grupą dostawców byli mieszkańcy Żurowej i pobliskich wiosek. Wyroby spływały także z odleglejszych miejscowości: Gorlic, Uścia Gorlickiego, Wysowej, Hańczowej, Mrukowej, Osieka, Pielgrzymki, Kołaczyc i innych. Rozszerzył się również rynek zbytu sięgający poza granie Polski. Wyroby ze spółdzielni zaczęły trafiać do Niemiec, Anglii, USA, Włoch, a nawet Wenezueli. Odbiorcami palet były huty w Katowicach i w Krakowie, zakłady metalowe w Olkuszu, Wrocławiu, Hojnowie i inne.

Spółdzielnia w okresie swej działalności zmieniała nazwę z pierwotnej "Spółdzielnia Przemysłu Drzewnego w Żurowej" na "Zrzeszenie Chałupników i Wytwórców Domowych w Żurowej", w końcu przyjęła nazwę "Przemysł Drzewny - Spółdzielnia Przemysłu Ludowego i Artystycznego w Żurowej".

W ostatnich latach rozwinięto działalność nakładczą i równocześnie rozwijano kierunek skupu towarów od wytwórców i osób które prowadziły wyrabianie galanterii drzewnej na własny rachunek. Dzisiaj towary i wyroby są kierowane do sprzedaży krajowym firmą prywatnym, spółdzielczym państwowym oraz odbiorcom zagranicznym w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Dani. Spółdzielnia produkuje i handluje zestawem wyrobów z drewna twz. galanterią drewnianą używaną zazwyczaj w kuchni w gospodarstwie domowym.

Przyjeżdżając do Żurowej warto wstąpić do jednej z hurtownii galaterii drzewnej zakupić miejscową pamiątkę "łyżkę żurowską", "kufel bednarski", warto odwiedzić zakład bednarski, przewędrować szlakiem ginących zawodów.

P.F.

. . . wróć