A  A  A

. . . wróć

Gorce wierszem pisane

Gorce wierszem pisaneTutaj w Gorcach zasłyszane dawne historie słychać szeptem powtarzane wysoko na grzbietach. O czym tam opowiadają? O kierdlach i juhasach, gorczańskich „dumacach”, ludźmierskich pątnikach, ochotnickich barabach, partyzantach radzieckich, komornikach w roztokach, filozofii po góralsku, dziennikach z podróży..., o ludziach... W dolinach słychać echa dawnych czasów, puszczy karpackiej, cystersów, karawan kupieckich, zamków, kościółków, kapliczek... ruch i gwar... w górach cisza i muzyka... Zapraszamy do naszego kącika poetyckiego, zainspirowanego wędrówkami w czasie obozu wędrownego „Gorczański Trójstyk”.
Dzięki Gosi z Gdańska magia tamtych chwil pozostanie z nami na długie jesienne wieczory.

Gorce wierszem pisane
Schronisko harcerskie Bene

Z Goreckim Różańcem Wędrowanie
I. Wgorcewzięcie. Czwarta Tajemnica Chwalebna.

Miodookiej Pani
Pisk mewi budzi poranną kantyczką
Ale myśl wędruje na gorczańskie polany
Zasnuwa się słodycz goryczką...

Dlaczego to piękno tak boli?

Przyjdź Pani Miodooka
I ulecz mnie z piękna
Ziemskiego

Otocz pozłotą wspomnienia
Słodkiej patyny blaskiem
Zapal mnie

Przejdź przez polany percie wraz ze mną
I ocal co było święte
Jeszcze raz

Swym spojrzeniem
Wiecznym nad słońce
Ogarnij nas

Spopiel co przechodnie
I ocal wagabundę
w duszy naszej

Obleczona w słońce na Turbaczu
Stąpająca na księżycu Gorca
Wychyl nas do dna!

Jak trunek w kuflu na Maciejowej
Jak jagody chciwie gniecione
W gniazdeczkach dłoni

Pani ziół i świerszczy
I ścieżek poplątanych
W dół i górę

Nasyć nasze nasycenie
Tym co niepewne
Niespełnione

Co pięknem odwiecznym

Wylej zapomnienie i nasze ekstazy
Przyprósz tęsknotą
Za ścieżką złotą



II. W Gorczańskiej chacie


Tu  ziąb
Nie mroźny
Diabeł też niegroźny
Nie brakuje chleba ani drwa

gdzieśmy byli?
....

Tu ryż z jabłkami
Ty myszki z kotkami
Tu my jak nie my

 gdzieśmy byli?
....

W pokoju okienko
W okienku panienka
W ciemności księżycowy blask

Gdzieśmy byli?
.....

Makatka malowana
Historia haftowana
Wiejski kicz?

Gdzieśmy byli?
.....



III. Ukryty - droga na Turbacz


Góry
niespokojne bez Ciebie i puste

Sto rzek i ich bieg
Tysiąc mórz dziki busz
Życie traw milion spraw

Przejdę
Słowom przywrócę

Szczęście swoje
Co je w sercu mam
Odnajdę
Odrzucę

Maszeruje Pobekuje
Spokojne stado i tłuste



IV. Bałtyk i Gorce wieczorem


Dzisiaj morze
Wzburzone Zazdrosne

Gniewa się
Nie wierzy

Moim historiom

Zatopić!
Zagrzebać!
Zapomnieć!

W wody
Bałtyku jak Styksu
Porzucę

Kamyki dwa
Trzy lata ostatnie
Orkanowskie biedy cztery
Sto iskier na Lubaniu
Tysięczne twe chimery
Milion moich wad
W fantazjach dumaniu

Nieprawda!
Ryczy morze
Górskie miraże Wyobraźnia poetki!

Zatopię zmyślenia przedmioty pragnienia
Pierwszy polar w odmęty!
Lecz co widzę oto

Ślady iskier z Lubania
Wypaliło ognisko

Byłam wysoko

Gdy iskry spadły
nisko


V. Słońce sierpniowe więcej w nas widzi

Prześwietlaj
Co utajone

Co skrywane
Rzęs przymrużeniem

Źrenicą pociemniałą
Zatrzymane

Jak w micie
Przechowane

Wyciśnij w nas pieczęć
Sierpniowej włóczęgi
Na cały rok

Niech śladem będzie
Gdy smutnie
Gdy mrok

Że się stało
Że było
Że szczęście
Jak słońce  w zenicie

Dopięło się w nas



VI. Przyjaciółce wędrówki

Razem
Raz za razem
Krok

Razem
Rozczulone
Krajobrazem
We dwie

W tysiąc plot
W senny lot
W namiot

Razem w to słońce
Gdy przeszłe przyszłe i teraz
Stawało ogniem
Stawało się jednem

Przyjaciółce
Wiecznych chwil
Pochylonej nad ideą
Jak nad mapą  nad garnkiem
Konkretnie
Cieleśnie



VII. Góral i Góralka - wiek prawie XX

Jeśli mnie kochać nie przestaniesz
Rozpalę ogień na polanie
Hej!

Warkoczem zapiszę na niebie
Ikonę tęczę i baśniową dal
Hej!

Czy zagra nam Pan
Panie Chagal?

Zwykłe nasze waśnie
przeanielą baśnie
że hej!

Makatki anioły guziki
Zaproszę do magicznej muzyki
Do tańca
Hej!

Czy zagra nam Pan
Panie Chagal?

Może twoje dąsy
Ogniste zaczarują pląsy

Posmakuję twoje wąsy
Gdy przyprawią mnie
O pąsy
hej!



VIII. Niebo w oranżach - Ochotnica Dolna

Dlaczego wymyśliłeś
Słońce
Tak dawno

Dlaczego wymyśliłeś
Słońce
Tylko jedno

Ty jesteś jedna

Dla mnie samej to mało
I światów tyle tu wokół...

Stwarzaj słońca codziennie!
choćby dla mnie je stwarzaj!
Stwarzaj słońca płomiennie
Słomką żółtkiem oranżem
Słonka na nowo wyplataj!

I gdy jesień nadejdzie
Zapal domu naszego Słońca:

Pomarańcze i herbaciane róże
Z niedzielnej szarlotki
Cztery wiejskie żółtka kurze

I te nasze Słońca
Jak na Gorcu
Gorące
Goreją niech w nas

Niechaj kulka czerwona
Spływa od piwniczki do komina
Dogłębna przenikliwa wpatrzona
Niczym Dobre Oko Boga
Niech oczarowuje nas i zaklina...

Oranży pełen koszyk nam wręczysz
Jak słońc kształtom i kolorom
Przydasz oranżu w poranki czyste
I płomiennej czerwieni wieczorom
Rozczepisz w burze dżdżyste
Światło jak z Lubania w kolorach tęczy

Okrągłe lepkie się mienią
Słodyczą toczone kuleczki
Wytrysną z komina uległe
Zabarwiać czerwienią
Twoje Goreckie przestworza rozległe



IX. Wędrowcy w górskim strumyku (Ochotnica Górna)

Chciwie
Obficie
Zachłannie

W tę  wodę trzeba wejść

Nieobutym
Z  siebie wyzutym

Dzieckiem

Zakurzonych drogą
Utrudzonych wędrówką
Unurzanych w kaskadach
Płonących słońc

Zanurz
W strumienia rwący nurt

Pokrop
Blaskiem wody prześwietlonej słońcem

Jeśliś naga duszo
I bosa
Niechaj Cię orzeźwi
Górska Boska Rosa



X.
1. Jestem jeszcze nie tutaj


Zapłonęło słońce
Wessało się we mnie

Przeniknęło głęboko
Rozpulsowało do cna

Poczęło się Słowo

Zastygłam w tym słońcu
Jak owad w bursztynie

Zbyt pospiesznie zachłannie
Wypiłam te dni

Wracać do siebie trzeba
Rozważnie i skrycie

Nie mówić zbyt dużo
Ani śmiać się zbyt często

Z ciężarem tych chwil uśmiechnąć raz się
jak matka która
pierwszy raz nazwie dziecko: syn


2. Szybka-co niemożliwe-podróż PKP gdy w Gorcach straszy

Za szybko i nagle
Odleciało ciało
A na połoninie dusza
Jak po zaświatach
Przetacza się w mgle
Niezgrabna pękata
Biedronka co się na plecach rusza

Wielokrotnie pęka
Od nadmiaru piękna

Jak iść do pracy bez duszy choćby tak ułomnej
Bogiem przetrąconej

Jak chodzić po górach gdy straszy

Spółko PKP
Utwórz przedziały dla dusz zachwyconych
Ciężarnych
Pięknem człowiekiem i bólem świata



XI. Końce

jeśli mnie latem odwołasz
do wiecznych wrześni jesieni
jak z gór zejdę niechętnie

że dni jeszcze trzy albo cztery 
że drzewo i ogień jeszcze nie gotowe

gdy życie rani
kończyć dobrze nie umiem
prostsze przejścia zejścia odejścia
gdy sierpniem wiatr hula na grani



XII. Wcielenie. Pierwsza Tajemnica Radosna.


Słońce figluje na polanie
Przenika lilie polne i róże

Gęstnieje napina się powietrze
Jakby lecz nie idzie na burzę

Pączek rozchylił swą czerwień
Poczyna się muzyka z krwi
głodne pęcznieją wargi

Bezwstydne słońce
W gęstej przejrzystości...
Igra czy drwi

Smaki kolory dźwięki
Wsączamy w siebie
Kropelkami

W takim słońcu nie jem i nie śpię

Z powietrza spijam słodycze
Spływa wysłowienie w usta

Miody pijmy!
Ze szmeru traw
Z wietrznych gałązek i liści
Soki Słodkie
W siebie wsączajmy !

Krople krwawe maliny
Spijajmy!

Lepki smak przylgnął podniebiennie
Chmury smakują jak lody malinowe

Pijmy!
Spijajmy!
Lepką ciecz

Spijajmy z pól nektary
Spijajmy soki lepkie
Smakujmy wonie lata
Szmery muskajmy łagodne
Zdrowie Niebian wychylmy

Ziemię słońce śmiało obnaża
Pyły spadają z gwiazd jak kamienie
Ocienić tajemnicę ołtarza

Wonie kolory i kształty szukają Słowa
Pieszczą nas czule promienie
Wysokim C zabrzmiała łąka płowa

Jakże pieści nas
Ten czas

W darze wezbrane głody
Nasycone w Panny gody!

Z goreckich łąk spłynęła
Łagodna Panna Miodna

Ora pro nobis Virgo płodna




Zapraszamy również do obejrzenia galerii zdjęć z "Gorczańskiego Trójstyku".

Czy wędrówki po górach mogą inspirować? Oj, oczywiście, że tak. Trzeba tam być, przez chwilę... aby codzienną myślą powracać.

. . . wróć